Dzisiaj jest Czwartek 26-04-2018
Kurs ojcostwa stosowanego
Choć są szkoły rodzenia, to nikt nie prowadzi szkół macierzyństwa. A z ojcostwem jest jeszcze gorzej. A przecież być dobrym ojcem to wielka sztuka. I można się jej nauczyć. Najogólniej rzecz biorąc, przygotowanie do podjęcia tej roli polega na pokonaniu własnych obaw ("Jak to będzie?", "Czy się sprawdzę?", ale i :"Czy to już koniec wolności?"), a potem na nawiązaniu i umacnianiu więzi z dzieckiem. Najlepiej zacząć jak najwcześniej, chociaż, nigdy nie jest za późno.

Tor przeszkód

Trzeba przyznać, że droga między ojcem a dzieckiem od początku usiana jest przeszkodami. Stawia je choćby sama natura, bo w sensie biologicznym tatą staje się w przeciągu krótkiej chwili (pomijam szczegóły). Mamą - przez tę chwilę plus dwieście kilkadziesiąt dni ciąży plus kilka do kilkudziesięciu godzin porodu.

To twoja żona czuje, jak rośnie w niej wasz maluch, jak zaczyna się ruszać, jak reaguje na sygnały z zewnątrz. Ale przecież towarzysząc jej na co dzień, gdy jest w ciąży, pieczesz dwie pieczenie przy jednym ogniu, bo towarzyszysz także waszemu dziecku. Jeśli troszczysz się o nią, troszczysz się o dziecko, jeśli głaszczesz jej rosnący brzuch, głaszczesz jego mieszkańca. Nie poczujesz nigdy kopnięcia od środka, ale gdy wybierzecie się razem na USG, łatwiej ci będzie potem myśleć o dziecku jak o konkretnym człowieku. A z konkretnym człowiekiem można się już zaprzyjaźnić.

Coraz więcej ojców towarzyszy żonom przy porodzie. Nie o to chodzi, by wbrew sobie ulegać modom, ale pewnie coś w tym musi być - wystarczy przeczytać, co piszą mężczyźni, którzy mają takie doświadczenie za sobą.

Gdy dziecko przychodzi na świat, pojawiają się inne przeszkody. Niektóre przybierają żeńską postać mamy, teściowej, czasem także żony - przekonanych, że tylko one znają się na wychowaniu dzieci. Nie wierz im do końca. Taka wiedza nie jest przypisana do płci! Choć oczywiście nie będziesz nigdy karmił piersią, ale przewijać, a już na pewno kąpać, możesz równie dobrze jak żona.

Autorytet pilnie poszukiwany

Nie zapominając o wszelkich różnicach, pamiętaj, że ty także masz bardzo ważną rolę do odegrania. Nie drugoplanową, tylko po prostu - inną! Choćby najbanalniejsze w świecie zarabianie na rodzinę, zapewnienie jej utrzymania i bezpieczeństwa - to bardzo istotny, a niedoceniany element dojrzałego ojcostwa.

Dziś dość łatwo się zagubić w świecie rozmytych wartości, pomieszanych ról i ośmieszanych autorytetów. W zagranicznych telewizyjnych serialach ojciec rodziny często jest przedstawiany gorzej od naszego historycznego Dulskiego. Jako bezwolny, nieco głupawy dostarczyciel gotówki. Za to w filmach akcji prawdziwy mężczyzna to twardziel z kamienną twarzą łamiący przeciwnikom kości. Osobiście i jednemu, i drugiemu bałbym się dać dziecko na wychowanie. Ale nie dajmy się zwariować - przecież nie jesteśmy tacy!

Niektóre rzeczy robimy instynktownie i może dlatego sami ich nie doceniamy, choć są wręcz bezcenne. Na przykład tak już jakoś jest, że to raczej tata ogłasza dziecku zakazy ("Psa nie ciągnie się za ucho!", Nie wolno rozkręcać telefonu!", "Nigdy nie kręć kurkami w kuchence!") i pilnuje, by ich przestrzegano.

Bywa to trudne, a czasem nieprzyjemne, ale wiadomo, że bez tego ani rusz. Samo bezstresowe przyzwalanie prowadzi do mnóstwa stresów. Najpierw stresują się rodzice, którym dzieci wchodzą na głowę, a potem dzieci, które przekonują się boleśnie, że świat nie kręci się tylko wokół nich. Nie pozwól jednak zrobić z siebie wyłącznie "policjanta" ("Jak tatuś przyjdzie, to ci pokaże!"), a zwłaszcza "egzekutora" ("Czekaj, już tata da ci lanie!").

Tata objaśnia świat

Na szczęście znacznie przyjemniejsza jest tradycyjna rola taty: wprowadzanie w ogólne zasady rządzące światem. Jemu jakoś łatwiej odpowiadać na pytania, których próżno szukać w teleturniejach: "Skąd się bierze woda?", "Czemu słońce rano jest tu, a wieczorem tam?", "Dlaczego przez szybę widać, a przez ścianę nie?". To on tłumaczy, że wielki balon leci, bo jest lekki, a mały kamień nie - bo jest ciężki, albo że z nasionka słonecznika nie wyrosną brzoskwinie, tylko co najwyżej słonecznik.

W zabawie ojciec często apeluje do ambicji ("No co, nie poradzisz sobie z tym kamieniem?") i budzi ducha rywalizacji ("Kto pierwszy zbuduje wieżę?"). Uczy zazwyczaj rzeczy praktycznych i konkretnych: jak wbijać gwóźdź, jak złapać gałąź, żeby ręka się nie ślizgała, jak znaleźć miejscowość na mapie...
cały artykuł dostępny na: edziecko.pl

wstecz

Ankieta

Która pora roku jest najlepsza na ślub?

Wiosna
Lato
Jesień
Zima